w w w . h o l a n d i a . o r g

urząd skarbowy

niderlandzki urząd pracy

uitzendbureau - holenderskie biura pracy

służba imigracyjna

podatek on-line

słowniczek

faq

forum


 

strona główna

start w holandii

praca w holandii

wasze ogłoszenia

inne usługi

o mnie

kontakt





Płać i płacz albo się wypisz z Polski

                  Opolanie pracujący w Holandii powinni po powrocie do kraju pójść do urzędu skarbowego i wpłacić 19 proc. zaliczki na rzecz podatku dochodowego - nakazują urzędnicy. Ale prawie nikt tego nie robi.

                   Ludzie wracający z saksów albo nie wiedzą o tym obowiązku, albo świadomie omijają urząd fiskalny. Są przekonani, że skoro państwo holenderskie odciągnęło od ich zarobków swoją dolę, to oni są w porządku wobec państwa polskiego - ich dochód został opodatkowany, a dwa razy, w myśl prawa międzynarodowego, dochodów obciążać nie wolno.
Artur Kansy z Opola twierdzi, że podatku od dochodów uzyskanych w Holandii płacić nie musi, bo zatrudnił się bezpośrednio u holenderskiego pracodawcy.
                     Jego przypuszczeniom przytaknęły urzędniczki w Pierwszym i Drugim Urzędzie Skarbowym w Opolu. Na piśmie jednak tego faktu potwierdzić nie chciały. Z kolei Bożena Reclik, zastępca naczelnika Drugiego Urzędu Skarbowego, wyjaśnia: - Nie ma znaczenia, przez kogo jest się zatrudnionym. Istotne jest to, gdzie się mieszka. Jeśli jest to Polska, to podatek uiścić należy.
Artur Kansy pracował w Holandii przez osiem tygodni. Kiedy wyjeżdżał za granicę, nie wiedział, że część pieniędzy będzie musiał oddać.
- Obliczyłem, że musiałbym w Polsce zapłacić podatek w wysokości ponad 500 złotych - oburza się Artur Kansy. - To dla mnie bardzo dużo pieniędzy. Jestem studentem. Za mieszkanie we Wrocławiu płacę 360 złotych miesięcznie. Zaocznie studiuję też w Opolu. Czesne wynosi 3 600 zł za rok. Pojechałem do Holandii po to, aby zarobić. Gdybym w Polsce miał możliwości znalezienia pracy, to nie przebierałbym za granicą cebulek.
Na ten nowy obowiązek oburzają się wszyscy zatrudnieni w Holandii. Do stycznia tego roku nie mieli obowiązku rozliczania się z polskim fiskusem. Od tego roku - mają. Podatnicy mówią: "za co mamy płacić, skoro dochód i praca są świadczone poza Polską? Przecież państwo polskie nie ponosi żadnych kosztów potrzebnych do wytworzenia tego dochodu.”

- Nie istnieje generalna zasada płacenia podatku jedynie w kraju, w którym osiąga się dochód - wyjaśnia Izabella Laskowska, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej Ministerstwa Finansów. - Pojęcie "unikanie podwójnego opodatkowania” wymaga prawidłowego rozumienia: w żadnym razie termin ten nie oznacza zwolnienia w kraju stałego zamieszkania z obowiązku płacenia podatków od całości osiągniętych dochodów. Zawarte w umowach międzynarodowych metody unikania podwójnego opodatkowania przewidują jedynie podział prawa do opodatkowania dochodów osiągniętych przez podatnika pomiędzy państwa będące stronami takiej umowy.
Przekładając to na ludzki język: oba państwa, czyli Polska, w której zameldowany jest pracownik, i np. Holandia, w której Polak pracuje, dogadały się, że dzielą się daniną, którą ściągną od dochodu osiąganego w Holandii przez Polaka.
Niezależnie od motywów, które kierują podatnikami omijającymi polskiego fiskusa, kara za unikanie płacenia zaliczek może wynieść nawet kilkanaście tysięcy złotych, powiększona o odsetki od zaległej kwoty. Problem dotyczy około kilkudziesięciu tysięcy Opolan, którzy pracują w Holandii (szacunki mówią o stu tysiącach pracujących za granicą).
Obowiązek wszedł w życie 1 stycznia tego roku: zmieniła się konwencja pomiędzy Holandią a Polską w sprawie unikania podwójnego opodatkowania (Dz. U. 2003, nr 216, poz. 2120). Wynika z niej, że osoby, które mieszkają w Polsce, a zarabiają w Holandii, mają obowiązek opodatkowania tych dochodów w kraju zamieszkania. Podatek muszą zapłacić zarówno ci, którzy mają niemiecki paszport, jak również osoby, które w Holandii pracują, mając polski dokument.

Problem z rozliczaniem holenderskich podatków polega na tym, że urzędnicy skarbowi podają podatnikom sprzeczne informacje: jedni mówią, że podatku w Polsce płacić nie trzeba, drudzy, że trzeba, ale tylko po całorocznym podliczeniu dochodów, trzeci zaś - że pracownik holenderski po każdym powrocie z zagranicy musi do 20. dnia kolejnego miesiąca wpłacić zaliczkę na poczet podatku od dochodu osiągniętego w Holandii.
Spór rozstrzyga Izabella Laskowska z resortu finansów: - Nowa konwencja jako metodę unikania podwójnego opodatkowania przewiduje proporcjonalne odliczenie zapłaconego za granicą podatku od podatku należnego w Polsce, obliczonego od całości dochodów - tłumaczy urzędniczka. - Podatnik zobowiązany jest złożyć roczne rozliczenie podatkowe, na którym wykazane zostaną wszystkie osiągnięte w danym roku dochody (nawet jeżeli podatnik osiągał dochody wyłącznie za granicą). Następnie obliczony zostanie podatek dochodowy według skali podatkowej, od którego odliczony zostanie podatek zapłacony w Holandii.
Innymi słowy: jeżeli osoba mająca miejsce zamieszkania w Polsce osiąga dochód, który był opodatkowany w Holandii, to Polska zezwala na odliczenie od podatku od dochodu tej osoby kwoty równej podatkowi od dochodu zapłaconemu w Holandii.

 Ten sposób naliczania podatku może uderzyć po kieszeni sporą grupę ludzi. Może być bowiem tak, że osoba, która pracowała w Holandii, nie dostanie od ręki zaświadczenia o dochodach i odprowadzonych składkach, a obowiązek podatkowy w Polsce wystąpi po powrocie do kraju (20. dnia następnego miesiąca).
- Największy cios dostaną ci, którzy zarabiają średnio około 2 tysiące euro na miesiąc, czyli 24 000 ero rocznie - twierdzi Jonatan Szklarski z firmy MDM rozliczającej zagraniczne podatki. - Przy takim dochodzie podatnik wpada w Polsce w najwyższy 40-procentowy próg podatkowy. W Holandii zaś taki dochód jest opodatkowany stawką 20-procentową. Różnicę będzie musiał dopłacić w Polsce.
Tak samo odczują to osoby najmniej zarabiające: np. jeśli ktoś pracował trzy miesiące za tysiąc euro miesięcznie, będzie musiał w Polsce dopłacić, bo w Holandii fiskus pobrał od niego 4 lub 5 proc. zaliczki na podatek, a w Polsce najniższa stawka wynosi 19 proc. Przy wyższych dochodach stawki podatkowe w Polsce i w Holandii wyrównują się.
Jakie jest wyjście z takiej sytuacji? Zmienić obywatelstwo.
- Ja tak zrobię - deklaruje Tomasz Roesler, który od dwóch lat pracuje w Holandii jako inżynier. - Jeżeli państwo polskie nie potrafi stworzyć młodym ludziom możliwości i warunków do zarabiania pieniędzy na miejscu, a przy tym chce z nich zedrzeć pieniądze, które zarabiają gdzie indziej, to efekt będzie taki, że większości tych, którym jeszcze zależy na utrzymywaniu kontaktu z krajem, przestanie na tym zależeć. Następnym krokiem będzie przyjęcie obywatelstwa holenderskiego. Jeżeli Polska przedkłada swoje dochody nad wszystkie inne wartości, to tym samym pozbędzie się na zawsze młodych i wykształconych ludzi. W Niderlandach jest dla Polaków dużo miejsca, bo młodzi Holendrzy wyjeżdżają ze swojego kraju w poszukiwaniu szybszej ścieżki kariery. Rząd holenderski chce zapełnić lukę na rynku pracy wykształconymi Polakami.
Polacy są także pożądani w tym kraju jako pracownicy sezonowi. Potwierdza to przedstawiciel Królestwa Niderlandów w Polsce:

- Bez Polaków moglibyśmy mieć kłopot ze znalezieniem pracowników, którzy zechcieliby pracować na przykład w rolnictwie - mówi Jeroen Boender, rzecznik prasowy Ambasady Królestwa Niderlandów w Warszawie. - Gdyby nie pracownicy z Polski, mogłoby się okazać, że nie miałby kto przebierać cebulek kwiatowych, porcjować mięsa w rzeźniach albo pakować mrożonek.
Jeroen Boender twierdzi, że konwencja została zmodyfikowana przede wszystkim z myślą o przedsiębiorcach i opodatkowaniu ich dochodów. Przy okazji zmieniono też zasady opodatkowania osób fizycznych.
Z zasadą wpłacania zaliczek na podatek po każdym powrocie z Holandii do Polski nie zgadza się Ewa Palacz-Popow, właścicielka firmy Gregor w Holandii: - To, co mówią opolscy urzędnicy, jest nieprawdą i kłóci się z wykładnią holenderską. Podatnik w Polsce jest zobowiązany złożyć w polskim urzędzie roczne rozliczenie podatkowe, ale nie musi i nie powinien niczego dopłacać po powrocie z Holandii, jeśli zaliczka była pobrana i wpłacona do holenderskiego urzędu skarbowego. Opolskie urzędniczki, które udzielały wywiadów w "NTO”, są niekompetentne i wyrządzają wiele szkody. Najwięcej tym ludziom, którzy mają teraz namieszane w głowach i zamierzają się wycofać z holenderskiego rynku pracy. Niech poczytają przepisy, zanim udzielą błędnej odpowiedzi podatnikowi w Polsce.
Jonatan Szklarski radzi osobom pracującym w Holandii, by w razie rozbieżnych albo niespójnych interpretacji nowych przepisów, które uzyskują od polskich urzędników, zwracali się do nich na piśmie z prośbą o podanie obowiązującej wykładni. Urzędnik ma obowiązek udzielić jej w ciągu miesiąca.



Joanna Jakubowska - jjakubowska@nto.no-spam.pl
Sabina Kubiciel - skubiciel@nto.no-spam.pl

Oryginalny tekst jest tutaj.

(Aby skontaktować się z powyższymi osobami należy usunąć człon "no-spam" z adresu e-mail)

 


Konkluzja:

             Jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o kasę. Ciekawe kiedy poznamy oficjalną wykładnię nowych przepisów podatkowych... Jak na razie nikt się do tego nie pali... Co ciekawsze np. w kętrzyńskim Urzędzie Skarbowym nikt o czymś takim nie słyszał, a Urzędy Skarbowe na Opolszczyźnie podają różne wersje... Juz niektórzy zapłacili ... a ja się zastanawiam na podstawie czego? Jaaropgaave będą dopiero w lutym więc... Chyba, że na podstawie Loonspecificatie? Ale nie każdy je otrzymuje... Co najciekawsze tekst w języku angielskim nie pokrywa się w 100% z tekstem polskim, więc może za dwa lata dowiemy się, że jednak nie powinniśmy płacić. Ano zobaczymy.

Veel groetjes i nie płaćcie:-)



 webmaster: bobby_de@o2.pl, http://bobby-design.xt.pl/

© 2004 Krzysztof Borsuk, Lelystad, The Netherlands

Wszystkie materiały zamieszczone na tych stronach są chronione prawami autorskimi. Prawa autorskie do tych materiałów przysługują wyłącznie K.P. Borsuk  lub właściwym autorom.